Media publiczne w Polsce w dużej mierze opłacane są z pobieranego od obywateli abonamentu. Opłaty te ciążą właściwie na wszystkich: tych, którzy posiadają odbiornik radiowy bądź telewizyjny, bądź nie posiadają go wcale – TV mogą przecież odtwarzać przez internet przy pomocy choćby laptopa. Czy obowiązek ten spoczywa również na przedsiębiorcach?

Odpowiedź na to pytanie na pewno wielu nie ucieszy. Firmy mają obowiązek płacenia abonamentu za każdy posiadany odbiornik radiowy lub telewizyjny. Nie ma znaczenia, gdzie ten jest zamontowany, istotne jest jedynie to, że działa. Co więcej, przedsiębiorca musi opłacać abonament, nawet jeśli na odbiorniku tym nie korzysta z mediów publicznych, ma wykupione usługi telewizji kablowej, albo telewizji satelitarnej. Zgodnie z przepisami przedsiębiorcy mają 14 dni od zakupu na zarejestrowanie odbiorników znajdujących się w firmie, a także np. firmowych samochodach. Rejestracji można dokonać na poczcie bądź online. Po zarejestrowaniu sprzętów, od nowego miesiąca przedsiębiorca musi opłacać za nie abonament RTV.

Opłatom abonamentowym nie podlegają oczywiście odbiorniki radiofoniczne i telewizyjne przeznaczone do sprzedaży lub należące do osób trzecich (np. serwisowane przez firmę) zakładając, że wspominane czynności obejmują zakres działalności gospodarczej danego przedsiębiorcy. 

Co jeśli nie opłacę abonamentu RTV w firmie?

W przypadku kontroli i stwierdzenia obecności odbiornika radiowego lub telewizyjnego, dana osoba – prywatna czy przedsiębiorca, musi zapłacić zaległy abonament oraz uiścić karę, stanowiącą trzydziestokrotność miesięcznej opłaty abonamentowej. Chcą nie mieć kłopotów, warto więc zawczasu dokonać tego przykrego obowiązku. Jednocześnie warto wiedzieć, że opłaty można wnosić z góry, czyli za kwartał lub rok do przodu, co niewątpliwie jest znacznie bardziej wygodne dla firm.

ZAiKS i inne tantiemy należne twórcom

Osobną kwestią, która spędza sen z powiek wielu przedsiębiorcom, jest opłata dla ZAiKSu (a także innych OZZ – organizacji zbiorowo chroniących twórców). Kiedy trzeba ją odprowadzać, a kiedy nie? ZAiKS, na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ma prawo pobierać opłaty od przedsiębiorców zawsze, gdy puszczana w lokalu muzyka ma wpływ na zyski firmy. Mówiąc najprościej, jeśli włączamy muzykę w obecności klientów, powinniśmy podpisać umowę z ZAiKS i opłacać stały, miesięczny abonament, zwykle wynoszący około pięćdziesięciu złotych.

Co oczywiste, taka sytuacja ma miejsce głównie, gdy prowadzimy lokal gastronomiczny lub sklep. Ale nie tylko, bo również gdy mamy zakład fryzjerski czy salon kosmetyczny, w którym klienci w trakcie wykonywania usługi słuchają muzyki bądź np. prywatny gabinet z poczekalnią, w której włączone jest radio. Co ważne, opłata ZAiKS nie dotyczy nas, gdy muzyki słuchają wyłącznie pracownicy firmy. Warto jednak zaznaczyć, że to na przedsiębiorcy spoczywa obowiązek wykazania, że grające w jego lokalu radio nie ma wpływu na wzrost jego dochodów, bądź nie dociera do uszu klientów.  

Czy istnieją jakieś ulgi od opłat abonamentowych i autorskich?

Niestety w tej kwestii wszyscy przedsiębiorcy są równi. Jedyna ulga była przewidziana w czasie lockdownu w ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Zakładała ona wstrzymanie poboru wynagrodzeń na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania i dotyczyła tych przedsiębiorców, którzy świadczyli usługi w „miejscu, które umożliwia zapoznawanie się przez ich klientów z utworami lub przedmiotami praw pokrewnych”. Wstrzymanie od opłat obejmowało więc przedsiębiorców dokonujących publicznego odtwarzania, (restauracje, sklepy, salony fryzjerskie, kluby fitness itd.) oraz wyświetlania (kina), świadczących usługi w bezpośrednim kontakcie z klientem. 

Alternatywy dla ZAiKS i OZZ

Jeżeli w swoim lokalu chcecie mieć muzykę, a jednocześnie nie chcecie płacić tantiem, rozwiązaniem mogą być utwory muzyczne wolne od opłat dla OZZ. W internecie znajdziemy wiele stron udostępniających taką muzykę za darmo. Tu jednak pojawia się wiele wątpliwości. Po pierwsze nigdy nie można mieć pewności, czy autor zgodził się na licencję do powszechnego użytku (tzw. licencję Creative Commons), po drugie mógł to zrobić lata temu, po czym zgodę tą wycofać.

Stosunkowo bezpieczną opcją jest skorzystanie np. z bazy FreeMusic. Jej właściciele sami dbają o kwestie licencji i umów z muzykami. Przy zakupie muzyki otrzymujecie odpowiednie zaświadczenia które należy okazać w razie kontroli OZZ – jesteście więc chronieni.

Dziennikarka i filmoznawczyni, koordynatorka projektów branżowych, specjalistka ds. promocji, social media manager.