Kłopotliwe, niezrozumiałe, po prostu złe – takimi epitetami media zwykle opisują polskie przepisy. Owszem, stosunkowo łatwo znaleźć ich wady, ale jako że na blogu inFaktu nie mamy w zwyczaju narzekać, postaraliśmy się przeanalizować sytuację inaczej. Czy są może takie przepisy dla przedsiębiorców, które kiedyś były kłopotliwe – ale już nie są? Odpowiedź jest krótka – są.

Czy było trudno je znaleźć? Wbrew pozorom – wcale nie. Ułatwienia i znoszenie rozmaitych obowiązków przedsiębiorców pojawiają się stosunkowo często i prowadząc bloga inFaktu nieraz o tym informowaliśmy. Warto jednak zebrać te kwestie w jednym miejscu. Sprawdźcie, czy wiedzieliście o tym!

1. Wypełnianie i składanie PIT-5

Formularz PIT-5 do 2007 roku służył przedsiębiorcom do deklarowania przed fiskusem kwot przychodów i kosztów oraz wynikającej z nich zaliczki na podatek dochodowy. Taki formularz należało składać w urzędzie skarbowym wraz z dokonaniem wpłaty zaliczki – analogicznie do VAT-7, którym deklaruje się kwotę VAT do zapłaty (lub do zwrotu).

Obowiązki związane z PIT-5 niewątpliwie należały do uciążliwych, szczególnie, że kwoty przychodów i kosztów deklarowało się ponownie w zeznaniu rocznym. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że PIT-5 nie można było składać przez Internet – wizyta na poczcie lub w urzędzie były jedynymi sposobami na dostarczenie fiskusowi PIT-5.

W 2007 roku obowiązek składania PIT-5 został zniesiony. Fiskusowi wystarcza zeznanie roczne w którym wykazuje się kwoty zapłaconych zaliczek.

2. Podwójna zaliczka na podatek dochodowy

Jeśli jesteśmy przy podatku dochodowym, warto także zwrócić uwagę na dość kuriozalne rozwiązanie, które towarzyszyło nam do końca 2011 r. Otóż ostatnią zaliczkę w danym roku płaconą w grudniu (za listopad) należało wpłacić w podwójnej wysokości. Aby ten spory wydatek tuż przed świętami nie był szczególnie dużym obciążeniem, przedsiębiorcy starali się uzyskać możliwie wysokie wydatki w listopadzie. Z kolei w styczniu, nie trzeba było płacić w ogóle podatku dochodowego. Ewentualne różnice, które wynikały z tego systemu były rozliczane w zeznaniu rocznym składanym do końca kwietnia.

To rozwiązanie wprowadzające spore zamieszanie do rozliczeń i wymuszające dokonywanie zakupów w listopadzie zostało zniesione w 2012 r. Wówczas przedsiębiorcy po raz pierwszy zapłacili zarówno w grudniu, jak i w styczniu zaliczki obliczone według faktycznie osiągniętych przychodów i kosztów.

3. Zakładanie firmy za pomocą EDG, wnioskowanie o REGON, zgłaszanie do GUS-u

Obowiązki związane z zakładaniem firmy także nie należały do najprostszych zanim została wprowadzona CEIDG, a wraz z nią formularz CEIDG-1. Otóż wcześniej przedsiębiorca dodatkowo wnioskował także o nadanie REGON-u, co mogło wymagać wręcz wizyty w dodatkowym urzędzie – w GUS-ie. Nie było opcji składania wniosku o wpis do ewidencji przez Internet.

Wprowadzenie CEIDG-1 ułatwiło życie przedsiębiorcom – zarówno tym nowym, jak i już działającym. Tym formularzem można bowiem m.in. wybrać formę opodatkowania, a także okresy rozliczania podatku dochodowego (miesięczne lub kwartalne). A zatem w tym celu wizyta w urzędzie skarbowym nie jest potrzebna.

Warto też pamiętać o tym, że zlikwidowano funkcjonowanie numeru wpisu do ewidencji (który niekiedy przedsiębiorcy musieli podawać), zaś rola REGON-u została zmarginalizowana. Ten numer co prawda wciąż istnieje, ale posługujemy się nim już niezwykle rzadko, np. ZUS nie wymaga podawania REGON-u – służy tylko celom statystycznym.

4. Podpisywanie i pieczętowanie różnego rodzaju faktur

Całkiem niedawno do ważnych obowiązków należało składanie podpisów na większości rodzajów faktur, na czele z tą standardową „vatowską”, potwierdzającą transakcje. Bez podpisów obu stron transakcji, faktura nie była ważna. Ten obowiązek został na szczęście zniesiony już ładnych kilka lat temu, otwierając tym samym drogę dla przesyłania faktur e-mailem – bez podpisów, bez pieczątek.

Co z innymi rodzajami faktur? Obecnie podpisy nie są wymagane na żadnej z nich. Stosunkowo najpóźniej zniesiono konieczność złożenia podpisu sprzedawcy na otrzymanej od nabywcy nocie korygującej, a także podpisu odbiorcy na potwierdzeniu otrzymania faktury korygującej.

Tym samym, fakturowanie stało się wyraźnie prostsze i szybsze.

5. NIP dla osób prywatnych

Na tej liście pojawi się dodatkowo jedno uproszczenie skierowane do osób prywatnych – nieprowadzących działalności gospodarczej. Otóż od 2012 r. nie funkcjonuje już NIP dla osób prywatnych.

Jak zapewne większość czytelników pamięta, każdy z nas wraz z rozpoczęciem pierwszej pracy (nieważne na jakiego rodzaju umowę) odbywał wycieczkę do urzędu skarbowego w celu złożenia formularza NIP-3. Dzięki niemu można było uzyskać numer NIP, który był niezbędny do uzyskiwania przychodów na podstawie umowy zlecenia, o dzieło, czy o pracę.

Obecnie jednak numer NIP służy już wyłącznie przedsiębiorcom. I jest to w zasadzie jedyny numer, którym się posługują. Przy okazji warto wspomnieć także, że niedawno przyspieszono proces nadawania NIP-u – numer można otrzymać w 3 dni. Można narzekać, że wciąż nie nadaje się go od ręki, ale można też zauważyć, że wcześniej na NIP czekało się 2 tygodnie.

6. Zgłaszanie firmy do PIP i Sanepidu

Jednym z bardziej osobliwych i zarazem kłopotliwych obowiązków było zgłaszanie nowej firmy zatrudniającej pracowników (lub mającej taki zamiar) do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) i Sanepidu. Na dopełnienie tego obowiązku było 30 dni od założenia działalności gospodarczej, a za niezgłoszenie groziła grzywna.

W 2013 r. ten obowiązek został jednak zniesiony – nie ma już takiej konieczności.

7. Liczba elementów na fakturach, kłopotliwe potwierdzenia odbioru korekt

Warto także wspomnieć o najświeższych zmianach dotyczących fakturowania, które zdecydowanie kwalifikują się do istotnych uproszczeń. Od 2011 r. na fakturach nie zamieszcza się oznaczeń „kopia” i „oryginał” – nie trzeba zatem dbać, by koniecznie klientowi wręczyć oryginał, a zachować kopię (pomyłka wymagała oczywiście wycieczki do klienta). Natomiast od początku 2013 r. na fakturze nie musi być nazwy „faktura”, ani nawet „faktura VAT” – logiczne jest, że to zestaw niezbędnych elementów decyduje o tym, że dany dokument jest fakturą, a nie widniejąca na nim nazwa.

Trzecie uproszczenie, o którym warto wspomnieć dotyczy korekt i zostanie wprowadzone na początku 2014 r. Otóż do końca 2013 r. chcąc dokonać korekty faktury w wyniku czego zmniejszy się podatek do zapłaty trzeba uzyskać od nabywcy potwierdzenie otrzymania tej korekty. Jak łatwo się domyślić, ta kwestia może powodować problemy, zwłaszcza gdy chodzi o sprzedaż wysyłkową lub gdy klient po prostu nie chce potwierdzić otrzymania korekty.

Od początku 2014 r. jednak to potwierdzenie już nie będzie potrzebne. Udokumentowane starania dostarczenia korekty (np. potwierdzenie nadania pocztowego, e-mail) będą jak najbardziej wystarczające, żeby zmniejszyć podatek związany z korygowaną fakturą.

8. Kłopotliwa zgoda na faktury e-mailem

Całkiem niedawno funkcjonował też jeszcze jeden kłopotliwy przepis. Otóż, aby wysłać do nabywcy fakturę elektroniczną, trzeba było nie tylko uzyskać jego zgodę, ale też dysponować jej potwierdzeniem. Co za tym idzie, taka fizycznie wyrażona zgoda była niezbędna przed wysłaniem e-faktury.

Ten obowiązek także został niedawno zniesiony. Obecnie sprzedawca nie musi dysponować żadnym potwierdzeniem tego, że nabywca na e-faktury się zgadza. Jeśli je opłaca i nie zgłasza wątpliwości, zakłada się że tak jest. To otwiera opcję wprowadzania w firmach faktur wysyłanych e-mailem na znacznie większą skalę niż dotychczas.