Absolwentka kierunku Matematyka w finansach i ekonomii na Politechnice Krakowskiej. W inFakcie zajmuje stanowisko Eksperta ds. księgowości. Czas wolny spędza głównie w gronie znajomych. Lubi podróżować, gotować, a także muzykę punk rockową i musicale.

Dzielenie się swoją prywatnością na portalach społecznościowych wymaga ostrożności, gdyż naszą aktywność może sprawdzić (i wykorzystać do swoich celów) właściwie każdy. Dotyczy to także ZUS-u, który może nas skontrolować nawet na Facebooku!

Wyłudzenia w zakresie zasiłków chorobowych i macierzyńskich

Nadużycia związane z popularnym „L4” są w Polsce na porządku dziennym ze względu na trudność wykazania „braku zasadności” wystawionego zwolnienia lekarskiego. W efekcie codziennie wypłacanych jest wiele zasiłków chorobowych i macierzyńskich, które nie należą się ubezpieczonym.

Zwolnienia lekarskie często wykorzystywane są bowiem przez osoby, które chcą zwiększyć w ten sposób liczbę dni wypoczynku lub podjąć pracę w innym miejscu w trakcie „chorobowego”. Zasiłki macierzyńskie dostają natomiast kobiety, które nie prowadziły firmy ani nie wykonywały pracy zarobkowej przed urodzeniem dziecka – były to tzw. czynności pozorne.

ZUS od lat mierzy się z problemem wyłudzania świadczeń. Jego obowiązkiem jest dbałość o odpowiednie spożytkowanie pieniędzy na wypłatę zasiłków, a w celu weryfikacji ma prawo użyć wszelkich dostępnych i legalnych metod. Z uwagi na dostępność informacji o życiu prywatnym ubezpieczonych kontrola jest zapewne łatwiejsza – czasami nie wymaga nawet wizyty u ubezpieczonego. Dlatego trudno się dziwić, że urzędnicy postanowili wykorzystać portale społecznościowe do sprawdzania osób pobierających świadczenia.

Co oznacza „wykorzystanie zwolnienia lekarskiego niezgodnie z jego przeznaczeniem”?

Trzeba mieć na uwadze, że okres przebywania na L4 to czas na podjęcie stosownego leczenia i regenerację. Celem zwolnienia jest przywrócenie sił sprzed choroby, a tym samym odzyskanie pełnej zdolności do pracy.

Wszelkie czynności związane z pracą zarobkową, każdy rodzaj aktywności zawodowej jest w tym czasie wykluczony i traktowany jako sprzeczny z przeznaczeniem zwolnienia lekarskiego. Oczywiście podczas zwolnienia lekarskiego nie należy również wyjeżdżać na urlop czy remontować domu. Tego typu czynności mogą spowodować bowiem wydłużenie czasu niezdolności do pracy i również traktowane są jako niezgodne z celem L4.

Prowadzenie firmy na etacie a zwolnienie lekarskie

Jak ZUS kontroluje nas na Facebooku?

Zdjęcie, post, komentarz dodany na Facebooku wskazujące na urlop, remont czy inną pracę zarobkową w trakcie przebywania na zwolnieniu – wszystko to może stać się przyczyną wielu problemów. Trzeba pamiętać, że materiałem dowodowym może być nie tylko to co sami umieszczamy na portalach społecznościowych, ale również to co publikują nasi znajomi.

Zdjęcie dodane przez kolegę, na którym opalamy się na plaży zamiast leżeć w łóżku budzi wątpliwości czy L4 wykorzystywane jest zgodnie z jego przeznaczeniem.

Jeżeli jesteśmy aktywnymi użytkownikami portali społecznościowych to musimy liczyć się z tym, że każdy może zaczerpnąć tam informacji o naszym życiu. Jak sama nazwa wskazuje „publiczne” oznacza ogólnodostępne, czyli widzi to każdy zarejestrowany na Facebooku, jak i poza nim.

Trudno się zatem dziwić, że również ZUS może sprawdzić co robimy w trakcie zwolnienia. Oczywiście w sprawach spornych ostateczną decyzję podejmuje sąd, a zebrane materiały dowodowe poddawane są pod jego osąd.

Często sami pracodawcy zgłaszają do ZUS-u co publikują ich pracownicy przebywając na zwolnieniu. Taki dowód wykorzystania zwolnienia lekarskiego niezgodnie z jego przeznaczeniem nie może stanowić podstawy do odebrania zasiłku, ale może przyczynić się do wszczęcia kontroli przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych w celu potwierdzenia przypuszczeń.

Weryfikacja kobiet na zasiłku macierzyńskim – też na Facebooku

ZUS może zbierać również informacje na Facebooku o kobietach starających się o zasiłek macierzyński, bo w tej sferze też łatwo o nadużycia. Zasiłek macierzyński to świadczenie wypłacane przez długi czas, dlatego wszelkie wyłudzenia mocno obciążają budżet państwa.

Jeszcze do niedawna kobiety po zajściu w ciążę zakładały fikcyjne działalności, co dawało im prawdo do zasiłku macierzyńskiego po narodzinach dziecka. Opłacenie zaledwie  jednej składki chorobowej od najwyższej możliwej podstawy skutkowało uzyskaniem bardzo wysokiego świadczenia.

Częste wyłudzenia w tej kwestii doprowadziły do zmiany zasad obliczania wysokości zasiłku macierzyńskiego dla przedsiębiorców. Luka w przepisach została już zlikwidowana i teraz wartość świadczenia zależy nie tylko od wysokości składek społecznych, ale także od długości okresu ich opłacania.

Szczegóły dotyczące obliczania wysokości zasiłku macierzyńskiego na nowych zasadach

Często zdarza się, że niepracująca na co dzień kobieta dowiadując się o ciąży podejmuje pozorne zatrudnienie u znajomych. Przyszła matka zajmuje oczywiście „dobrze płatne stanowisko”, gdyż to pensja jest podstawą do wyliczenia wysokości świadczenia. Po urodzeniu dziecka ZUS zobowiązany jest do wypłacenia zasiłku.

Zatrudnienie kobiety w ciąży i przyznanie jej wysokiego wynagrodzenia za pracę stanowi podstawę do postawienia hipotezy, że czynność ta ma na celu wyłudzenie pieniędzy z ZUS-u. Każdy taki przypadek jest szczegółowo weryfikowany, pracodawca zatrudniający ciężarną może zatem spodziewać się kontroli.

Potwierdzeniem hipotezy o wyłudzeniu może być to, że szef i zatrudniona znali się na długo przed podjęciem zatrudnienia, co łatwo sprawdzić na Facebooku. Wcześniejsza znajomość kieruje bowiem podejrzenia ku fikcyjnemu zatrudnieniu. 

Informacje znalezione na Facebooku w połączeniu z innymi materiałami dowodowymi jak najbardziej mogą stanowić podstawę do wstrzymania wypłaty zasiłku i konieczności zwrócenia wcześniej otrzymanych środków pieniężnych z ZUS-u.

Czy uczciwi obywatele mają powody do obaw?

Warto podkreślić, że taka forma weryfikacji nie powinna odbić się niekorzystnie na ubezpieczonych, którzy uczciwie wykorzystują prawo do zwolnienia chorobowego i pobierają zasiłek, gdy zajdzie taka potrzeba. Jeżeli są to sporadyczne przypadki ZUS nie powinien się nami interesować wcale.

Dodatkowa kontrola na portalach społecznościowych prowadzona jest wówczas, gdy zachodzą podejrzenia nieprawidłowego przeznaczenia zwolnienia. Takie przypuszczenia mogą budzić częste i obejmujące krótkie odcinki czasowe L4 albo zwolnienia pochodzące od lekarzy różnych specjalności, dokumentujące różnorodne schorzenia.

Co grozi za wykorzystanie „L4” niezgodnie z jego celem?

Niestosowanie się do podstawowych zasad przeznaczenia L4 grozi oczywiście odebraniem zasiłku.

W razie wykrycia nadużyć, trzeba się spodziewać, że prawo do świadczenia zostanie odebrane za cały okres niezdolności do pracy. Dodatkowo pracownik może również zostać zwolniony z pracy.

Niezależnie od tego w którym dniu przebywania na zwolnieniu lekarskim i przez jak długi okres czasu zostanie stwierdzona praca zarobkowa lub inny rodzaj aktywności wykluczony w trakcie L4, prawo do świadczenia zostanie odebrane za cały okres niezdolności do pracy. Dodatkowo pracownik może również zostać zwolniony z pracy.

Jaki zakres czasowy ma prawo weryfikować ZUS?

ZUS ma prawo przeprowadzać kontrole do pięciu lat wstecz. Informacje zamieszczone na Facebooku i innych portalach społecznościowych mogą być jednak sprawdzane bez ograniczeń czasowych.

Jeżeli masz pytania dotyczące tzw. L4, zostaw je w komentarzu poniżej lub napisz na adres: info@infakt.pl, a z przyjemnością odpowiemy!