Parę miesięcy temu napisałem tekst na temat wysokich podatków dla przedsiębiorców i pojawiło się pod nim sporo komentarzy, które… zachęciły mnie do spisania tej krótkiej lekcji na temat podstaw przedsiębiorczości. Poraziła mnie ilość mylnych twierdzeń na temat „Jednoosobowej Działalności Gospodarczej” (JDG). Tak się składa, że sam jestem „panem biznesmenem prowadzącym JDG”.

Jak w ogóle ktoś, kto nie zatrudnia ludzi, może nazywać się biznesmenem?? Spotkałem się z opiniami, że Jednoosobowa Działalność Gospodarcza to „tylko próba unikania podatków z etatu” albo „działalność nieprzydatna społecznie, bo ktoś sam na siebie robi i innym nie da zarobić” a także z komentarzami w rodzaju „Na podatki narzeka, a 500+ to by brał!”. Wróćmy do podstaw….

Co to jest Jednoosobowa Działalność Gospodarcza?

Tłum Januszów Biznesu krzyczy: „to działalność prowadzona przez jedną osobę, która nie zatrudnia pracowników!”.

BZDURA! Totalna bzdura…

W Polsce mamy cztery główne formy prowadzenia działalności:

  • Jednoosobowe Działalności Gospodarcze (JDG)
  • Spółki
  • Spółdzielnie
  • Przedsiębiorstwa państwowe

Jak widzisz, nie istnieje coś takiego jak „Wieloosobowa działalność gospodarcza”. Absolutnie każda działalność, która nie jest spółką (czy to osobową, czy kapitałową) lub spółdzielnią, jest Jednoosobową Działalnością Gospodarczą (jest ich obecnie ponad 3 mln w Polsce – red.).

A teraz szokująca informacja:

Możesz mieć własną działalność, zatrudniać np. 3000 pracowników i… uwaga!… z punktu widzenia prawa będzie to Jednoosobowa Działalność Gospodarcza! 😱

Słowo „jednoosobowa” nie dotyczy ilości osób zatrudnionych w firmie. Więc skąd się wzięło? Otóż wskazuje ono jedynie ilość osób gwarantujących pokrycie zobowiązań działalności swoim kapitałem + ilość osób zarządzających firmą.

Mówiąc prościej:

Jeśli właściciel JDG zawali i się zadłuży u swoich klientów/dostawców, to pan komornik przyjdzie właśnie do niego, zabierze telewizor, wannę z jacuzzi, passerati i na koniec wystawi na aukcję nawet jego dom/mieszkanie. Właściciel JDG ręczy całym swoim majątkiem.

…a gdyby taki zadłużający się biznesmen był np. właścicielem spółki „z o.o.”, to w momencie zadłużenia się, przyjdzie do niego pan komornik, najpierw sięgnie po kapitał zakładowy (obecnie do otworzenia spółki z o. o. potrzebny jest kapitał deklarowany w wysokości co najmniej 5000 zł), a jak tego będzie za mało, to zacznie dobierać się do… majątku firmy. Zabezpieczy komputery, firmowego xboxa, piłkarzyki itp. Jak i tego będzie za mało na pokrycie długów, to prezes spółki ogłosi upadłość i poleci na Kanary. Zaznaczam, że to baaaardzo duże uproszczenie! Egzekucje komornicze spółek kapitałowych są „trochę” bardziej skomplikowane.

No dobra, to teraz kontynuujmy tę uproszczoną lekcję przedsiębiorczości.

To co to jest ta Spółka?

Choć dziś może myślisz o założeniu „tylko” JDG, warto mieć świadomość, że nie jest to jedyna forma działalności, którą masz w zasięgu – także działając jednoosobowo.

Co mają do powiedzenia w temacie spółek Janusze Biznesu? Zwykle coś w rodzaju „to taka firma założona przez dwóch lub więcej ludzi!”.

ŹLE! Podwójna bzdura.

1) Spółkę może (i w bardzo wielu przypadkach tak właśnie jest) założyć jedna osoba, np. po prostu w celu zabezpieczenia swojego majątku przed egzekucją komorniczą. Śpi się spokojniej.

2) Spółka nie musi być założona przez „ludzi”. Może ją np. założyć kilka innych spółek.

Więcej o zakładaniu spółek przeczytasz tutaj. (red.)

500+ i inne świadczenia dla właścicieli JDG

To kolejne tematy, które budzą wiele nieporozumień. Wyjaśnię je na liczbach, będzie prościej.

Właściciel JDG, wystawiając fakturę na 4000zł (brutto), otrzyma do swojej dyspozycji około 2500zł (netto) – zakładam, że jest na tzw. liniówce (płaci zawsze 19% podatku, bez progów podatkowych).

Podatek VAT i dochodowy, który odprowadzi dla państwa, to jakieś 1500zł.

Podatek ten stale (z roku na rok, a czasami i częściej) rośnie, aby można było finansować różne nowe pomysły rządu (np. wspominane 500+).

Teraz załóżmy, że nasz „wstrętny kapitalista”w ciągu miesiąca wystawia np. 5 faktur jak ta powyżej. Daje to około 7500zł daniny dla państwa (plus 1166zł składki miesięcznej na ZUS).

W zamian za te 8666 zł daniny, rząd zwraca mu 500 zł. Jak widać, jest to wspaniały biznes i nasz kapitalista nie marzy o niczym innym jak tylko o 500+ (w praktyce: wolałby, aby mniej mu zabierano, a nie więcej dawano).

Kolejne daniny, to składki na osoby niepełnosprawne (PFRON + Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych), ale to płacą tylko przedsiębiorcy (ci z ‚JEDNOOSOBOWYCH’ działalności także), którzy zatrudniają minimum 25 osób.

Zabawne w tej sytuacji jest to, że składki na osoby niepełnosprawne musi płacić także właściciel firmy, który sam jest niepełnosprawny i/lub ma niepełnosprawne dzieci. Tutaj nie ma żadnych zwolnień z tego tytułu, chociaż sama sytuacja jest lekko pozbawiona sensu (więcej oddaje niż otrzymuje, mimo, że w teorii pieniądze te mają trafiać do niego).

Biznesmen z teczką i tabletem

Odliczenia kosztów uzyskania przychodu

Krąży taki mit, że wstrętny pan przedsiębiorca może sobie wrzucić wszystko w koszty. Niektórzy właściciele firm nawet tak robią. Do kosztów dorzucają telefon (swój, żony, dziecka i sąsiada), samochód, nową sofę do salonu, telewizor itp. Papier wszystko przyjmie, ale… tylko do pierwszej kontroli skarbówki. Wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębów 😭

Wliczyć do kosztów można tylko to, co pośrednio lub bezpośrednio przyczynia się do uzyskania przychodów (Twoja sofa się w to nie wlicza. Telefon żony prawdopodobnie też nie).

W praktyce nie ma tych kosztów aż tak wiele dla przeciętnego przedsiębiorcy świadczącego usługi. Może zbić sobie dochodówkę o jakieś 300-400 zł miesięcznie. Więcej wliczą w koszty ci, którzy zajmują się handlem (np. na Allegro).

Nie jest więc tak różowo, że mając 8000 zł podatku do zapłacenia, przedsiębiorca od ręki generuje sobie 9000 zł kosztów. Znalezienie UCZCIWYCH kosztów w niektórych typach biznesów bywa bardzo problematyczne.

Dla przykładu, moje koszty prowadzenia działalności to jakieś 1500zł miesięcznie (nie mam telefonu, internetu itp na firmę). Oznacza to, że mogę sobie miesięcznie odliczyć od podatku ile? 1500zł? Błąd! 285zł (19% od sumy kosztów).

OK, mam nadzieję, że wyjaśniłem kilka podstawowych – a zarazem problematycznych – kwestii związanych z działalnościami (głównie JDG) oraz ich prowadzeniem.

Ja wiem, że to, co napisałem, jest obecnie wałkowane w podstawówce, liceum i na studiach, ale z tego co widzę, ludzie nadal wypisują głupoty w komentarzach i śmieją się z „biznesmenów z jednoosobowymi działalnościami”.

Witam w realnym świecie – tak to w uproszczeniu wygląda 😎

Czytaj

Publicysta, podcaster, youtuber, admin, programista, prowadzi własną działalność - człowiek orkiestra. Nagrywa na YouTube, udziela się w podcastach, działa charytatywnie i pomaga młodym ludziom w rozwoju.