Wierzę, że im lepiej zarządzamy sami sobą, tym lepiej zarządzamy biznesem, swoją pracą czy swoim zespołem. Chcąc wznieść firmę na wyższy poziom, powinniśmy zaczynać od siebie.

Łap okazje do nauki

By nauczyć się czegoś nowego o sobie jedni medytują, drudzy się modlą, jeszcze inni spędzają czas w odosobnieniu, blisko z naturą. Ja wybrałem rekolekcje ignacjańskie. Pięć dni w ciszy. Bez telefonu, bez komputera, bez mediów informacyjnych.

Jedno z podstawowych pytań, które musiałem sobie zadać podczas tych milczących rekolekcji, dotyczyło wewnętrznego napięcia. Prowadzenie firmy jest pełne napięć. Jak sobie z nimi radziłem? Jak łapałem oddech? Czy w ogóle pozwalałem sobie na chwile, gdy to napięcie spadało? Czy miałem nad nim kontrolę?

Napięcie nie jest fajne dla nikogo

Działanie w ciągłym napięciu jest jak rollercoaster. Z początku wciąga, upaja, a także usprawiedliwia nie dość przemyślane decyzje. Nie da się jednak zamieszkać na rollercoasterze. Nie da się też przez dłuższy czas pracować w ten sposób.

Moje doświadczenie jest takie, że na początku drogi biznesowej byłem bezradny wobec gromadzącego się we mnie napięcia i odsuwałem je od siebie alkoholem. To jedna z najprostszych recept, którą wszyscy znamy. Sęk w tym, że napięcie szybko wraca.

jak zarządzać samym sobą

Spokojne skupienie

Nie chcę, by ludzie, z którymi tworzę inFakt, pracowali w napięciu. Chcę, by mieli warunki do podejmowania najbardziej trafnych, długofalowo korzystnych decyzji w spokojnym skupieniu. Dlatego sam staram się ten spokój praktykować i jest to dla mnie cały czas wyzwaniem.

Obserwuję siebie. Chodzę na basen. Zwracam uwagę na to, co i kiedy jem, bo mam hipotezę, że źle dobrane i niedbale spożywane posiłki też stają się źródłem zbędnego napięcia.

Pomaga mi regularny sen. Wiem, że to banał, ale staram się chodzić spać przed 22 i wstawać około 5.30/6.00. Taki stały cykl ładuje mi baterie na cały dzień. Wieczorem staram się czytać, ale nie z monitora. Papierowy druk doskonale wycisza.

Szczególną lekcją spokoju jest dla mnie rola ojca dwójki dzieci. Każdy rodzic wie, jak maluchy wyczuwają napięcie dorosłego. Ponadto dzięki nim nie myślę cały czas o biznesie.

Sukces

Dla mnie sukces jest czymś, co zgrabnie opisał Piotr Pustelnik na TEDx: „sukces to działanie na najwyższym możliwym poziomie jednostki, w kierunku spełnienia jej marzeń i pragnień, przy jednoczesnym zachowaniu równowagi między wszystkimi płaszczyznami życia.”.

Taka właśnie równowaga jest świadectwem sprawnego zarządzenia samym sobą. Zamiast zabiegać o punktowe sukcesy, które mogą zostać łatwo roztrwonione przez zaniedbania na innych polach, dbam o sukcesy całościowe swoje oraz firmy. Dbam o to, by praca i życie prywatne, „quality time”, budowały się nawzajem.

Prezes Zarządu inFakt Sp. z o.o. Pochodzący z Nowego Sącza, absolwent zarządzania na Akademii Górniczo-Hutniczej. Pierwsze "przedsiębiorcze szlify" zdobywał już od liceum. Chce pomagać innym przedsiębiorcom, aby prowadzenie księgowości było proste i bezproblemowe. Jego pasją jest tworzenie wartościowej organizacji, rozwijanie siebie i innych. Mąż Moniki i dumny tata Oli i Jeremiasza.